Drugie życie stołka

Taboret trafił do mnie przypadkiem, jak zresztą większość rzeczy z tym, że temu przypadkowi ciut pomogłam. Kojarzycie grupy na Facebook – „Uwaga śmieciarka jedzie”? Działają w większości miast. Ja jestem członkiem tej Krakowskiej ( tutaj link ). Ich wstępnym założeniem było informowanie o tym, co i pod którym śmietnikiem leży w oczekiwaniu na śmieciarkę lub potencjalnego zainteresowanego. Nie macie pojęcia, co ludzie wyrzucają. Widziałam już nowy, w pudełku TV LCD, czy perełki polskiego designu w świetnym stanie, jak krzesło 366 Chierowskiego.

Jednak nie samymi śmietnikami grupy żyją. W chwili obecnej ludzie informują o tym czego chcą się pozbyć albo czego potrzebują. Nie będę Was namawiać, ale jeżeli chcecie pozbyć się zbędnego grata, to chyba łatwiej jest opublikować zdjęcie i cieszyć się, że ktoś to zabierze, niż samemu targać po schodach.



Ten stołek czekał pod śmietnikiem, blok dalej i nie wyglądał zachęcająco. Za to wyjątkowo nie był upaćkany setką warstw ftalówki. Po miesiącach walki z sobą i taboretem, który ostatecznie jest stolikiem do chińczyka, dzisiaj mocno zastanawiam się nim przytargam nowe znalezisko.



Metamorfoza stołka.

Fantazja poprzedniego właściciela była ujmująca. Dwie nogi przyklejone do siedziska ( bez kołków) na jakiś „super” klej. Siedzisko kreatywnie obite ceratą i najprawdopodobniej służył jako stojak pod popielniczkę. Generalnie nie wymagał ogromu pracy, ale rozczłonkowanie było nieuniknione :).



Do nadania mu drugiego życia potrzebowałam:

  • szlifierka i papier ścierny
  • klej do drewna
  • biała farba akrylowa ( wałek, pędzel, gąbka kuchenna )
  • bezbarwny lakier akrylowy
  • taśma malarska
  • klej w sprayu Tesa
  • gąbka tapicerska 3cm
  • jeansy
  • tacker + zszywki
  • drewniane kołki

Zeszlifowałam stary lakier oraz resztki kleju, a następnie skleiłam nogi w całość. Z kołkami, oczywiście :).




Rozjaśniłam drewno wilgotną gąbeczką namoczoną w białej farbie. To na prawdę działa :). Tak samo jak gotowe bejce do bielenia drewna. Trzeba tylko równomiernie wcierać farbę, żeby nie powstawały smugi.

Na typowe skarpetki już się tyle napatrzyłam, że tym razem postawiłam na pasiaste, które zresztą fajnie wyglądają z jeansem. Równo odmierzyłam odległości i okleiłam nogi taśmą malarską, a następnie pomalowałam wałeczkiem na biało. Taśma musi idealnie przylegać, żeby nie było zacieków.



Tapicerowanie stołka.

Z gąbki wycięłam koło wielkości siedziska i przykleiłam klejem w sprayu.




Ze starych jeansów wycięłam identyczne koło ( z oryginalnym szwem ) oraz pasek długości obwodu koła i szerokości uwzględniającej:

grubości gąbki + grubości siedziska + zapas na zszycie + zapas na obicie

W ten sam sposób szyłam obicie do stołka z Ikea ( pod linkiem znajdziecie więcej szczegółów ).



Lekko naciągając obicie, przyszywałam tackerem. Najpierw po przeciwległych stronach, żeby tkanina była równo naciągnięta.




Uzupełniłam brakujące drewniane kołki i przykleiłam siedzisko.

Na koniec dwie warstwy bezbarwnego lakieru zabezpieczającego drewno,  filcowe podkładki i mamy to :).




Ile kosztowała ta metamorfoza ? Trochę pracy, odrobina farby, para jeansów i dużo niechęci do wyrzucania :). A nuż ktoś takiego szuka.

Stołek odnawiałam bardzie z myślą o instrukcji i uratowania biedaka. Obecnie wystawiony jest na sprzedaż. Jeśli więc ma ktoś ochotę, to czeka na właściciela :).