Lustro w palecie

Ile pomysłów na palety, tyle też rodzajów palet. Osobiście poszukiwałam dowolnej, z której mogłam zrobić zielnik na prezent. Nie wiem jak u Was ale u mnie jest tak, że jak coś potrzebuję, to normalnie jakbym poszukiwała żywego dinozaura. A kiedy już mam i więcej nie potrzebuję, to nagle wszystkie dinozaury do drzwi pukają ;).

W tym wypadku, post factum ale jednak stanął pod moimi drzwiami dinozaur tak ciężki, że ledwo dziada do domu wniosłam. Dla kogoś kto szuka idealnej palety, nówki sztuki, to byłby dramat. Z drugiej strony po co sztucznie postarzać, przecierać, jeśli mam gotowy oryginał :).



Zielnik przeszedł na dalszy plan, a priorytetem stała się…



Rama lustra z paletowych desek

Zawsze najtrudniejsze jest rozdzielenie desek. Wątpię, że to szczególnie odkrywcze, ale te najbardziej uparte gwoździe cięłam brzeszczotem. I tak zebrał się cały stosik solidnie nieatrakcyjnych desek :).



Tych mało reprezentacyjnych elementów będzie dzisiaj więcej i nawet zastanawiałam się, czy w ogóle je pokazywać. Ale co Was będę kłamać ;).

  • taflę lustra kiedyś tam dostałam i czekała na swój moment ( 85 x 50 cm )
  • listwy łączące, to resztki które zostały po remoncie przedpokoju
  • śruby i gwoździe – nówki :)
  • uchwyty do zawieszenia
  • silikon lub pistolet z klejem na gorąco
  • brzeszczot / piła do drewna / wyrzynarka
  • kostka ścierna lub papier, śrubokręt, młotek, miarka, ołówek

Na dobry początek oczyściłam i wyrównałam deski kostką ścierną.

Przycięte na wymiar połączyłam w ramę listwami ( lustro + 2 razy szerokość deski ). Pozostawiając po około 1 cm zapasu na lustro.



O niebo lepiej by to wyglądało, gdybym kupiła nowe, długie listwy. Tylko kto to będzie oglądał jak zawiśnie. No może Wy tutaj przez chwilkę ;).



Do uszczelniania i amortyzacji, możecie użyć silikonu lub kleju na gorąco.



Dodatkowo przybiłam listewki przytrzymujące lustro.



Pamiętam komentarz dziewczyny na jednej z grup FB, która wieszała meble i jakoś tak przykręciła zawieszki, że szafka na nią spadła. Możecie użyć dowolnych uchwytów, byle by 7 lat nieszczęścia i strat w ludziach nie było ;). Piszę to z lekkim przymrużeniem oka ale tak na poważnie – bezpieczeństwo ponad wszystko !!!

Po obu stronach ramy wkręciłam haczyki ( nie tylko do listew łączących – przechodzą również ciut w głębokość ramy ). A do ostatecznego zawieszenia użyłam linki. Dzięki temu nawet jeśli krzywo wywiercę haki w ścianie, zostaje pole do manewru.



I gotowe :). Bez malowania, bo co tu malować jak natura zrobiła co trzeba. Lustro wisi na balkonie / loggi, zadaszone, jeszcze nie spadło… W sumie można by powiedzieć nuda i łatwizna ;).









Kto by pomyślał, że nie trzeba postarzać drewna, brudzić, smarować… I że brzydkie może być ładne ;). Biegnę szykować resztę samo robiących się dekoracji, a Was zapraszam po więcej inspiracji z palet tutaj.

Kasia