Mieszkanie pod wynajem cz. 2 – Kuchnia

Na tym etapie remontu pod wynajem będzie o paśmie pomyłek i porażek ;). Począwszy od tego jak kuchnia wyglądała i z góry przepraszam za nieporządek. Zdjęcia robione były na potrzeby przygotowania projektu.

Widzicie tą szafkę pod zlewozmywakiem, notabene dwukomorowym ;). To są meble na wymiar zamówione przez moją babcię u znajomego stolarza ;). Kuchnia nie była mała, za to ilość mebli powalała. Witrynka (trafiła do mnie na balkon ), stoliczek wysuwany, tu szafeczka, tam komódka… było w czym przechowywać, za to z dostępem problem ;). A co najważniejsze – brak powierzchni roboczej.


metamorfoza_kuchni_17


Pawlacz, musztardowa lamperia i marmurkowe płytki mówią za siebie.


metamorfoza_kuchni_16


Plan był taki. Wykorzystuję istniejące meble, żeby nie inwestować w nowe, tym bardziej, że te całkiem wyglądały. Przesunąć instalację wodną, położyć nowe płytki, przemalować i już :). Bajka ;).

Robię projekt, zlecam pracę, zostawiam rzuty, instrukcje… pieniądze, wyjeżdżam i wracam na ewentualne korekty. Może już przesiąknęłam hiszpańską szczerością i naiwnie wierzyłam, że to się uda u nas w kraju ;). Zrobiłam casting na wykonawcę i pan Wojtek wzbudzał zaufanie, w dodatku rozumiał co to odpływ, czytał projekty… bomba :).

Na pewnym etapie pana Wojtka i jego ekipę brak nadzoru przerósł, sądząc po ilościach butelek, które znajdowałam po powrocie w każdym zakamarku. Uwierzcie powrót do polski był bardzo trudny. Z relacji mailowej i telefonicznej „jest gotowe”, a na zdjęciach wyglądało cacy…

Zdjęcie poniżej przedstawia to, co ujrzały oczy moje po przejechaniu samochodem 3500km z nadzieją, że ugotuję coś polskiego w nowej kuchni ;).


metamorfoza_kuchni_4


metamorfoza_kuchni_2


Może wystarczy tego użalania się i sarkastycznych złośliwości ;).

Pan Wojtek zaginął ;), sama wzięłam się za układanie puzzli, delikatne przerabianie i spore poprawki.


 metamorfoza_kuchni_15


metamorfoza_kuchni_14


Pierwszy raz w życiu kładłam blat i o ile otwór pod nowy zlewozmywak wycięto mi przy zakupie blatu, to pod płytę elektryczną musiałam już sama. Spokojnie nie tą piłą na zdjęciu ;).

A dlaczego płyta elektryczna, do tego pod oknem ? Do tego zmusiły mnie istniejące meble,  przepisy i na końcu – resztki zdrowego rozsądku ;).


metamorfoza_kuchni_13


metamorfoza_kuchni_12


metamorfoza_kuchni_10


Wracając do istoty – wynajmu i potencjalnych zainteresowanych. W poprzedniej kuchni była pralka ( Wiatka z lat 80tych ). Wypadało ją wymienić i dokupić zmywarkę. To obecnie już standard, jednakowoż w wypadku mieszkań dla studentów, wynajmowanych na pokoje już nie koniecznie. Moimi najemcami mieli być turyści, którzy najczęściej stołują się na mieście, stąd i rozmiar zmywarki.


metamorfoza_kuchni_8


Nie nazwałabym tej kuchni idealną miedzy innymi ze względu na brak szafki narożnej i powstałą dziurę. Tam trafia zwykle wiadro od mopa, które nie zmieściło się w łazience ;). Powiedzmy jest nieporównywalnie funkcjonalna z poprzednią wersją na wymiar ;). Wyposażona we wszystko czego turysta nie bierze ze sobą. Nie ma piekarnika ale mało który będzie chciał piec ciasta na urlopie ;).

Fajnie, bo udało się wstawić stół i krzesła, które wcześniej stały w salonie. Przy wykorzystaniu mebli, które były nie zrujnowałam się tym pomieszczeniem. Przyznam, że wolę przerabiać niż budować od podstaw :).

Podsumowując:

  • nowe płytki,
  • farby
  • blaty,
  • zlewozmywak i bateria
  • uchwyty meblowe

Łącznie około: 1000zł w tym rurki, syfony, przełączki i inne złączki, niewidoczne acz niezbędne ;)

  • AGD – zmywarka, pralka, płyta grzejna

i oczywiście robocizna dla pana Wojtka ;)


metamorfoza_kuchni_6


metamorfoza_kuchni_7


metamorfoza_kuchni_9


Szewc w dziurawych butach chodzi – to chyba trafne podsumowanie ;). Nigdy nie spuszczam z oka remontu u klienta, sobie to zafundowałam i jak mówi mój syn „dwa na dziesięć, nie polecam”.

Z czasem zamiast firanek dokupiłam folię samoprzylepną w serwisie aukcyjnym zasłaniając kiepski widok. Wyjątkowo nie okazało się to porażką ;).


metamorfoza_kuchni_5


metamorfoza_kuchni