Mieszkanie pod wynajem cz. 4 – Przedpokój

Minęło sporo czasu od kiedy ostatnio opisywałam metamorfozy poszczególnych pomieszczeń w mieszkaniu pod wynajem. Moda zmienia się, a remont przeprowadzałam blisko 3 lata temu. Idąc tym tropem dziś powinien być passe. Może dlatego, że nie oglądam go codziennie, a może podczas projektowania nie pędziłam za najnowszymi trendami… W każdym razie nadal niewiele bym w nim zmieniła.

Ten przedpokój nie jest mój i nie dla mnie, za to był po prostu smutny. Pawlacze pod sufitem, musztardowa lamperia i linoleum przykrywające parkiet. Do tego wieszak na ubrania z lat 70tych i szafka by milenium ;).

Jakość zdjęć daje wiele do życzenia. Stanowiły jedynie pomoc pod projekt, a dzielenia się nimi na blogu wtedy jeszcze nie planowałam.



Postawiłam na uniwersalną biel i czarne dodatki. Zbiegiem okoliczności wszystkie z Ikea ;).

Na początek lustro, które już nie jest dostępne w sprzedaży. Oryginalnie w jasnej, drewnianej ramie, przemalowałam na czarno. Dla siebie powiesiłabym je niżej, ale mieszkanie wynajmować będą również osoby wyższe niż moje 164cm. Po negocjacjach z koleżanką ( 190cm ) doszłyśmy do porozumienia :). Ja widzę w nim siebie od kolan w górę z nawiązką, ona od szyi do stóp ;).

Pod nim szafka TV LACK – 39zł i haczyk na klucze BASTIS – 7,99zł. Do tego rozwiązania zachęcam. Jeśli uda nam się wypracować nawyk wieszania kluczy tuż po wejściu, w stałym miejscu, unikniemy ich poszukiwania za każdym razem kiedy w pośpiechu wychodzimy z domu.

Zdjęłam linoleum z parkietu, wymieniłam listwy przypodłogowe na białe, a w serwisie aukcyjnym kupiłam chodnik, który ochroni drewnianą podłogę. Za metr bieżący chodnika wraz z obszyciem zapłaciłam 20zł.



Krótszą ścianę, na wprost wejścia pomalowałam na żółto.

Generalnie w całym mieszkanie dominują białe ściany i tylko pojedyncze mają kolor. To ociepla wnętrze i optycznie poszerza krótsze ściany. Co ciekawe, w efekcie kiedy pytam w jakim kolorze było wnętrze większość gości odpowiada, że przedpokój, czy salon jest biały.

Zniknęły również pawlacze, które najczęściej są zbędną graciarnią.



Konsekwentnie, w czarne ramki i nadal z Ikea, oprawiłam abstrakcyjne obrazki powycinane z gazet.



Na koniec szafa na buty z lustrem.

Także wyszukana w serwisie aukcyjnym za 70zł. Była sosnowa, a po przemalowaniu czarno-biała.




Nieustawiane zdjęcia. Ostatnie iście jak z pola bitwy, gdzie w tle próg do wymiany i worek gładzi, ale mam nadzieję pokazałam Wam, że nie trzeba mieć milionów na koncie, by odmienić w tym wypadku przedpokój. Oczywiście nie jest to wnętrze na kolejnych 50 lat do przodu, jedynie przystępne dla oka na dłuższy okres, do momentu kolejnych zmian ;).

Poprzednie metamorfozy w mieszkaniu do wynajęcia pod tym linkiem, a w przyszłym tygodniu moja kropka nad i, Salon :).