Rośliny w szkle

Moja przygoda z roślinami zamkniętymi w szklanych pojemnikach zaczęła się od propozycji koleżanki „przywiozę ci mech…”. I przywiozła, choć mech okazał się być chrobotkiem. Na pewno niejednokrotnie widzieliście „żywe” ściany z zielonym „mchem”. Otóż chrobotek to porost, a te żywo zielone dekoracje są specjalnie spreparowanym i barwionym porostem. Zaskakujące ?

Tak zaczęłam drążyć temat roślin w słojach, mchu i tego, gdzie można kupić niezbędne materiały.

Im dalej w las, w poszukiwaniu merytorycznej wiedzy, tym więcej znajdywałam bzdur i instrukcji na potrzeby zdjęcia ;). Apogeum absurdu osiągnął film, który pokazywał kaktusy w połączeniu z żywym mchem. Chyba każde dziecko wie, że mech lubi wilgoć, a kaktusy wprost przeciwnie. W efekcie albo kaktusy zgniją, albo mech uschnie. Innej opcji nie ma.



Po przebrnięciu przez masę głupiutkich rad, trafiłam na kilka pomocnych. Popartych wiedzą i/lub doświadczeniem. Na ich podstawie zrobiłam własne kompozycje. Pustynie z kaktusów i lasy z roślin doniczkowych oraz mchu. Niezbędne linki na końcu wpisu.



Pustynia w szkle

Wersja z kaktusami i sukulentami jest najprostsza w utrzymaniu. Nawet oporny ogrodnik ma szansę na sukces, o ile tylko nie przesadzi z wodą lub nie ugotuje roślin stawiając w pełnym słońcu ;).

Materiały:

  • szklane naczynie / słoik / wazon
  • kaktusy / sukulenty
  • żwirek
  • keramzyt
  • ziemia do kaktusów
  • piasek
  • kamyki, muszelki, inne suche dekoracje

Przy wąskich słojach przyda się patyczek lub długa pęseta.

Miałam szklany wazon oraz litrowy słoik. Kaktusy i aloes, również czekały na parapecie. Resztę materiałów kupiłam w markecie budowlanym. Niestety poza sezonem ogrodniczym, oferta jest dość skromna. Za to ceny całkiem przystępne: grys biały ( 5kg/7zł ), keramzyt ogrodniczy ( 5l./8zł ), piasek do piaskownicy ( 20kg/10zł ). Wystarczyło na wszystkie słoje, a nawet sporo zostało.



Najważniejszy jest drenaż. Słój nie ma odpływu, a stojąca na dnie woda może doprowadzić do gnicia korzeni.

Na dnie wazonu ułożyłam grys ( około 2cm ). Można go zastąpić keramzytem, który jest obojętny chemicznie ( nie zmienia pH gleby ).

Przy lasach w słoiku na warstwę drenażu sypie się węgiel aktywowany ( do kupienia w każdej aptece ). Zapobiega on rozwijaniu się bakterii. Na wszelki wypadek na drenaż nasypałam około dwie rozgniecione tabletki węgla.

Kolejno warstwa, to ziemia do kaktusów.

Kaktusy wyjęłam z doniczek i rozstawiłam na warstwie ziemi.

Przy pomocy lejka, obsypałam całość piaskiem.



Dodałam kamyki i kroplomierzem podlałam delikatnie każdą roślinę.



Niby sprawa prosta, a jednak palce najeżone igłami ;).

Możecie wykorzystać kolorowe żwirki, usypać dekoracyjne warstwy… Pełne pole do popisu. Jeśli jednak te rośliny mają żyć, to ziemia i drenaż jest konieczny.

Taka szklarnia dla kaktusów nie wymaga szczególnych zabiegów. Podlewamy okazjonalnie w zimie i bez przesady w lecie.




Las w słoiku

Odrobinę trudniej jest utrzymać żywy las w słoiku. Pewnie wielu sądzi, że to moda ostatnich lat. Francuski botanik David Latimer jest najsłynniejszym właścicielem zamkniętego w szkle ekosystemu. Swojej butli z trzykrotką nie otwierał od ponad 40 lat ( tutaj zdjęcia i więcej informacji ). Brzmi obiecująco :).

Materiały:

  • szklane naczynie / słoik / wazon
  • rośliny
  • mech
  • żwirek
  • keramzyt
  • węgiel aktywowany
  • ziemia
  • pipeta / kroplomierz / strzykawka

Stary duży słój, bez pokrywki dostałam w odpowiedzi na hasło ” robię las” :). Sporo ofert z dużymi słoikami widziałam na OLX.

Dwie imitacje żarówek kupiłam w Auchan ( większa 23cm/ok.10zł i mniejsza 19cm/ok.7zł ). Podobno mają służyć jako naczynie na napoje. Są też wersje ze złotą nakrętką.



Tak jak w przypadku kaktusów, drenaż to podstawa. Wsypujemy około 2 cm keramzytu lub żwiru. Na to odrobina węgla aktywowanego, który zapobiega rozwijaniu się bakterii.

Kolejno ziemia ( w  zależności od wielkości naczynia –  optymalnie ok. 5cm ). Formujemy wzgórki lub tylko dociskamy na płasko i możemy sadzić rośliny. Ze słojem poszło łatwo. Patyczkiem robiłam dziurki w ziemi i wkładałam roślinę starając się aby korzenie były zakryte ziemią. Więcej zabawy było z żarówkami.  Mieści się tam tylko jeden patyczek i wymaga to trochę cierpliwości.



Niezbędnym elementem, a przy okazji niezwykle dekoracyjnym jest mech. To od niego się wszystko zaczęło. A w zasadzie od wyniesienia chrobotka z lasu, co jest karalne. Mchu również nie wolno zabierać z lasu. Znalazłam sporo porad w stylu ” po co kupować mech – jest w lesie”. Jest i niech tam zostanie.

Gdzie kupić mech ? Na to hasło w internecie pokazuje się wyłącznie chrobotek ;). A już wiemy, że chrobotek, to nie mech. Są za to sklepy dla terrarystów ( takie z wężami i innymi gadami ). Za pięć gąbeczek mchu, w sklepie zoobotanicznym zapłaciłam 12zł. Wygląda o niebo lepiej niż ten z lasu i ma większe szanse na przyjęcie się.



Ostatni etap to podlanie. Możecie użyć pipety lub kroplomierza do podlania roślin. Trudno ocenić ile dokładnie wody potrzeba. Im większy słój, tym więcej wody. Generalnie tylko tyle, żeby miały wilgotno ale nie mokro. Zakręcamy i nasz ekosystem powinien wystartować :).

Las lasowi nie równy. Moje są zamknięte ale nieszczelnie. Do dużego słoja znalazłam plastikową zakrętkę, którą owinęłam sznurkiem ( przykleiłam go klejem na gorąco ).

Z punktu widzenia kilku tygodni, rośliny się przyjęły. Nie porywałam się na szczególnie wymagające rośliny ( hedera, trzykrotka, mech ). W końcu to mój pierwszy raz i raczej eksperyment. Jak na razie kaktusy dają radę. Więcej zachodu jest z ustabilizowaniem lasu, jednak przyjemność obserwacji nieoceniona :).





Te porady mi pomogły, więc i może Tobie się przydadzą:




Nie mam pojęcia co dalej będzie z moimi roślinami. Na pewno była to fajna i pouczająca przygoda. Jej efektami będę się z Wami dzielić.

Kasia