Stolik kawowy

Przypadki chodzą po ludziach, a po mnie chodzą meble niechciane ;). Pamiętacie jak opisywałam metamorfozę stołka, który trafił do mnie dzięki grupie na facebook „uwaga śmieciarka jedzie”. Nie potrzebowałam go ale odnowiłam żeby dać mu drugie życie. Obecnie przebywa w Restauracji Stacja Cucina, więc chyba warto było nad nim chwilę popracować :).



Przypomniałam ten taboret, bo dzięki niemu poznałam Bartka. Aktywnego członka „śmieciarki”. To jest prawdziwy luksus, dostawać info o wystawianych perełkach, nim trafią do sieci :). W prawdzie moce przerobowo-magazynowe mam słabe i większości odpuszczam, jednak na widok stolika odpisałam „bierz!!!”.

Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że ma połamany blat, ocieka tłustym brudem, a pod nim kryje się uroczy motyw roslinny. Nie miałam też na niego pomysłu, bo przecież nie pomaluję na biało ;).



Mogłam za to spytać Was o zdanie na Facebook i to była najlepsza decyzja. Oto kolaż Waszych pomysłów :). Stolik jest kolorowy, blat nie jest biały i tylko wzór zniknął pod papierem ściernym.



Metamorfoza stolika kawowego

Poza solidnym umyciem stolika potrzebowałam:

  • duuużo papieru ściernego
  • różowej taśmy Tesa
  • kleju i szpachli do drewna
  • kolorowych farb akrylowych
  • bezbarwnej farby akrylowej
  • szpachelki, śrubokręta i pędzli

Poprzedni właściciel ratował blat skręcając go dosłownie do kupy i tylko dzięki temu pozostawał na miejscu.



Wystarczyło odkręcić śruby i miałam dwa blaty ;). Motyw roślinny zaś odchodził w niepamięć wraz z warstwami wieloletniego brudu. Szkoda, bo na nim mi zależało.



Wstępnie przeszlifowany blat skleiłam klejem Total Vikol do drewna. Przykręciłam do nogi i uzupełniłam ubytki szpachlą do drewna. Po całkowitym wyschnięciu szpachli, ponownie przeszlifowałam i jeszcze raz wypełniłam szczeliny.



 


Była koncepcja z ratowaniem motywu kolorową farbą, potem warstwy białej maskujące szpachlę i przecieranie ale efekt był jakiś taki… słaby ;).



Do malowania nogi użyłam farb akrylowych Luxens ( mała puszka 0,25l/14,90 – Leroy Merlin) w kolorach: Miami 6, Candy 3, Mint 1, Banana 3 i resztki „brudnego granatu”, która została mi po malowaniu komody.

Oklejałam poszczególne paski różową taśmą Tesa. W porównaniu do zwykłych taśm malarskich, nie jest tania ( ok. 30zł/50m ), ale jeśli zależy Wam na precyzyjnych liniach, to warto ułatwić sobie pracę tą taśmą. Ma jeszcze jedną istotna zaletę. Jest delikatna dla klejonej powierzchni, więc wraz z jej usuwaniem nie odchodzi farba.

Jedyny błąd jaki tu popełniłam, to nie zabezpieczyłam surowego drewna przed kolorowym malowaniem, lakierem bezbarwnym. W suche drewno farba wnikała jak dzika i nawet różowa taśma tego nie powstrzyma ;). Za to łączenia kolorów, wyszły jak od linijki :).




Całość zabezpieczyłam bezbarwnym lakierem akrylowym Luxens i jak to określiła koleżanka „stolik w stylu wróżkowym” gotowy :).


 


 






Przy okazji, pomalowałam również wstrętny, brązowy parapet :). Zauważyliście? Jeszcze raz ślicznie dziękuję za Wasze pomysły na stolik, bo sama na kolorową wersję bym nie wpadła :).

Kasia