Trzy pomysły na żelowe świece

Jeśli jeszcze nie próbowaliście pracy z żelem parafinowym, to mogę Was pocieszyć. Dla mnie również był to pierwszy raz. Do tej pory żelowe świece kojarzyły mi się z muszelkami, piaseczkiem… Jakaś plastikowa rybka… Takie tam żelowe durnostojki ;). I tylko znaleziony w internecie pomysł na żelowy kufel piwa, zmusił mnie do próby obalenia własnych przekonań :). Potem poszło już z górki i z pozytywnym zaskoczeniem, bo choć niejedną świecę woskową mam już za sobą, to obecnie jestem na TAK, dla żelu.



Świece żelowe DIY

Wszystkie półprodukty zamówiłam w sklepie internetowym Ecoflores.eu. Znajdziecie tam również  filmy instruktażowe, którymi i ja się posiłkowałam.

Materiały:


Żelowy kufel piwa

 


Na początek, wspomniany kufel piwa z myślą o prezencie na dzień taty. Poza żelem, woskiem … wykorzystałam:


 


Knot możecie przymocować do dna za pomocą kleju na gorąco lub plasteliną.



1/4 żelu roztopiłam w kąpieli wodnej.



Dodałam kilka kropli aromatu…



… I trzy kulki barwnika. Są bardzo wydajne, więc ta paczuszka starczy na sporo wosku :). Dokładnie rozmieszałam.



Ułożone w szklance kapsle, zalałam żelem.



A kiedy piwko sobie zastygało, w drugim naczyniu roztopiłam około 3 kopiate łyżki parafiny do świec.



Zalałam szklankę prawie do pełna i ułożyłam patyczki, żeby knot pozostał na środku.



Po zastygnięciu parafina zmienia kolor na biały. Trzeba jeszcze uzupełnić woskiem wklęśnięcie „pianki” ;).



Do tego jakiś mały bilecik z życzeniami i mamy prezent dla Piwosza :).


 



Pewnie u wielu amatorów świec z piaskiem i rybkami, naważyłam sobie piwa wstępem o ich kiczowatości ;). Spokojnie, bez fochów, teraz będą właśnie…

Morskie świece żelowe


Słoiczki i sznurek na pewno macie. Poza tym:



Kolejność i zasady dokładnie jak w przypadku „kufla z piwem”. Roztopiłam żel, dodałam 3 kulki barwnika, rozmieszałam i zalałam dno słoika.

Przyznacie, że piękny, szmaragdowy kolor nadał żelowi barwnik.




Po pierwszej warstwie zostało mi trochę zielonego żelu, do którego dodałam bezbarwny, żeby uzyskać łagodne przejście koloru. Etapami zalewałam słoik dodając na kolejnych poziomach anyż i rozgwiazdy. Na koniec zalałam bezbarwnym żelem.





Trzecia wersja, to…

Różane świece


Tak różane prawie, bo dodałam do nich:



Słoiki zasypałam suszem. Ciut poniżej połowy.



Zalałam roztopionym żelem.



Zakrętki pomalowałam czarnym sprejem matowym.



 

Słoiki uzupełniłam roztopioną parafiną. Część rozmieszałam z jedną kulką różowego barwnika. Drugi to, pół na pół z resztką różowego wosku i ostatni, zupełnie biały.

Takie „różane przetwory” możecie przygotować na prezent dla babci, mamy, przyjaciółki…




 


Atuty pracy z parafiną żelową

W przeciwieństwie do wosku, żel po zaschnięciu łatwo odchodzi od naczynia, czy z blatu. Temperatura topnienia jest niższa. Pewnie kojarzycie to ała…!!!, kiedy wosk skapnie na palec, opatulając go jakby chciał zaboleć jeszcze bardziej ;). W przypadku żelu, kiedy coś kapnęło, palcami wkładałam do naczynia. Co nie znaczy, że zachęcam do lania sobie rozgrzanego żelu po rękach ;). Ponadto te świece, palą się dłużej oraz dają więcej światła. O walorach wizualnych nie wspominając :).

Tyle moich achów po pracy z żelem, a teraz mam dla Was niespodziankę od sklepu Ecoflores !!!

Jeśli moje pomysły Wam się spodobały. Ba, macie już w głowie własne, to na hasło „klinikadiy” macie 5% rabatu na zakupy w sklepie Ecoflores. Ważne do 30.06.2018 r.



Która wersja jest Waszym faworytem ? Cokolwiek wybierzecie, życzę Wam miłej zabawy :).

Kasia