Warsztaty w Krakowie

To były takie dwa dni, które na długo zostaną w pamięci. Ale po kolei. Na propozycję prowadzenia warsztatów w ramach targów MDO Mieszkanie, Dom i Ogród w Krakowie , natychmiast odpowiedziałam „Tak, tak, tak !!! „.  Nawet nie dlatego, że jakby miałam blisko ;). Sam pomysł zorganizowania warsztatów dla zwiedzających już trafił w moje przepełnione miłością do rękodzieła serce. I nie myślcie sobie, że moje „tak” było równe „bierzemy cię”. Przedstawiłam tak wyśrubowaną koncepcję, co ja tam mogę zrobić, że kiedy sobie o tym pomyślę, to aż mi siebie żal ;). Resztki rozsądku i ograniczony czas, zweryfikowały moje „chciałabym pokazać wszystko”, na „mogę zrobić trzy warsztaty dziennie”. A kiedy dostałam już akceptację ze strony Budma – organizatora targów, to pozostało zaprosić do współpracy takie firmy, dzięki którym te dwa dni mogły być prawdziwą przyjemnością tworzenia.  To dopiero było niesamowite, kiedy najlepsi z najlepszych odpowiadali „jasne, chętnie się przyłączymy”.



I stało się :). Pusta hala Expo Kraków na dwa dni przed targami, jeszcze tego nie zapowiadała.

SOBOTA:
10.30 – 12.00 WAZONY Z BUTELEK

Takiej ilości butelek do pomalowania nie byłabym w stanie zebrać, gdyby nie wsparcie pracowników zaprzyjaźnionej restauracji. Uczestniczki warsztatów również dostarczyły dwie siaty puszek. Malowaliśmy je farbą tablicową Space Creation. Kto miał ochotę bardziej poszaleć, były do dyspozycji taśmy malarskie Tesa. Na koniec sznureczki do dekoracji od Bobbiny i wazoniki jak malowane :).





12.30 – 14.30 TACA MORZEM SMAGANA

Pewnie kojarzycie tacę, którą skręciłam z paletowych desek ( tutaj ). Tym razem robiliśmy tace z odpadków stolarskich. Sklep ABC Drewno przygotował przycięte na wymiar deski, które pozostało skręcić w całość. Łatwizna? Podobno niekoniecznie ;). Tu z pomocą przybył Pan Adam, przedstawiciel Saltwash Polska, który dzielnie wkręcał i skręcał :). A Kiedy już walka ze śrubokrętami została skręcona w sukces, mogliśmy przetestować proszek Saltwash. Świetna sprawa do nadawania wszelakim materiałom „vintage look”. Zdecydowanie te warsztaty cieszyły się największym zainteresowaniem. Tuż obok metamorfozy lamp Markslojd. Na koniec miła niespodzianka – drewniane rybki od Saltwash dla uczestników, którym także nadaliśmy efekt postarzenia.







15.30 -17.30 METAMORFOZA LAMPY

Szybka reorganizacja stoiska i kolejny temat. W roli głównej lampy od Szwedzkiej firmy Markslojd. Aż żal było demontować abażury. Żal też było patrzeć, jak część uczestników walczy z drutami z mojej suszarki na pranie ;). Teraz wiem, że przesadziłam i powinnam wziąć spawarkę. Tak jak wkrętarkę do skręcenia tac. Tylko czy w każdym domu jest taki sprzęt ? Chodziło o to, żeby zrobić coś, co samodzielnie można powtórzyć. Bez konieczności zakupu specjalistycznych sprzętów. Co nie zmienia faktu, że biję się w pierś, bo wiem jak było trudno. Za to efekty cud miód :).

Ozdobienie gotowych konstrukcji sznurkami od Bobbiny, to już była przyjemność. Kolorów nie brakowało i każdy znalazł coś w swoim stylu :).




NIEDZIELA:
10.30 – 12.30 METAMORFOZA LAMPY

Drugiego dnia jeszcze raz wysoko podniesiona poprzeczka ;). Choć koncepcja konstrukcji była nieco inna i chyba łatwiej poszło. Jedna z uczestniczek, która walczyła poprzedniego dnia z kombinerkami, na widok kolejnych drutów była bliska omdlenia. Jak widać trening czyni mistrza, a ta szara lampa, ozdobiona bawełną T-shirt od Bobbiny, jest jej autorstwa :). Najbardziej zaskoczyli mnie panowie. Chyba poszła fama, że męskie robótki będą ;). Szaleli z kolorami i nawet żony nie były w stanie okiełznać tych ułańskich fantazji. Moim zdaniem miedziane podstawy od Markslojd w połączeniu z bawełną T-shirt od Bobbiny, wyglądają designersko.





13.30 – 15.00 OSŁONKI / ORGANIZER Z PUSZEK

Puszki, to taki materiał, który z założenia jest śmieciem. Choć wbrew pozorom zebranie kilkudziesięciu nie jest łatwe. Ponownie sami uczestnicy oraz moi znajomi stanęli na wysokości zadania. Malowaliśmy je farbami kredowymi Space Creation od Farby Polskie, by na koniec ozdobić je kolorowymi taśmami washi od Tesa.



15.30 – 17.30 PÓŁKA Z SZUFLADY

Kiedyś pokazywałam Wam pomysł na półkę z szuflady ( tutaj ). Dzięki Bartkowi, który dzień przed warsztatami dostarczył szuflady, mieliśmy co przerabiać. Spodziewałam się, że wszystkie pójdą na biało. A tu zaskoczenie. Było bardzo kolorowo. Z resztą Farby Polskie o to zadbały. Do tego delikatne taśmy malarskie Tesa, tapety i porwało wszystkich. Aż za bardzo porwało ;). Może dlatego, że był to koniec drugiego dnia warsztatów i czuć było zmęczenie, a może bo uczestnicy mieli własne koncepcje. W każdym razie podczas tych warsztatów już nikt mnie nie słuchał i każdy robił co chciał. Co zaowocowała oryginalnymi półeczkami :).



Zaangażowanie uczestników było imponujące. Tuż po warsztatach dostałam zdjęcia gotowych prac i to była dopiero radość. Brawa dla Was, którym chciało się poświęcić weekend, na tworzenie. Było mi miło poznać każdego z Was.


Taca Joasi – Instytut Designu



Wpadły również koleżanki po fachu. Joasia z Instutut Designu i Ula z Kuchnia na wzgórzu. Skoro już o koleżankach, to po sąsiedzku, warsztaty z makramy prowadziła Marta, Marheri Crafts. Plan był taki, że będziemy sobie pomagać między warsztatami, a wyszło jak zwykle, czyli nie widziałyśmy się przez dwa dni ;). Choć po części współpracowałyśmy. Moje lampy w połączeniu z Marty makramą, to dopiero coś :). Tutaj Marty relacja z targów MDO. W roli doradców stanęły Kasia z Rustykalny dom i Marta z Hoo Hooo things. Super dziewczyny, tylko czasu na ploteczki za mało. Następnym razem nadrobimy :).



„To były takie dni, które na długo zostaną w pamięci”.

Ponieważ uczestniczyli w tym wydarzeniu ludzie niesamowici. Bez których mogłam sobie coś tam zaplanować ale do realizacji potrzebowałam:

Angeli i Pana Adama, którzy dali czadu. Wykazali się hiper cierpliwością i pełnym profesjonalizmem. Organizatorów targów: Moniki, Violetty, Klaudii i Miłosza, dla których nic nie było przeszkodą. Z taką ekipą to na koniec świata z warsztatami jadę.  Sponsorów, którzy przekazali materiały do pracy oraz ich Przedstawicieli, którzy cierpliwie odpisywali na każdą prośbę. Ani z Markslojd Polska, Agaty z Tesa, Pana Tomasza z Bobbiny, Marty z Farby Polskie, Pani Ani z Saltwash Polska i Alka z ABC Drewno. Mojego syna, który ostatnie dni wakacji poświęcił na pomoc.

I Uczestników, bez których cała ta praca nie miałaby sensu.

Wszyscy złożyliście się na całokształt tych dwóch pracowitych dni. Dziękuję !!!

Kasia.