Olejowanie desek kuchennych
Kilka lat temu pisałam o olejowaniu desek kuchennych, na przykładzie desek do serowania, które służą mi do dziś. Prosta sprawa i niewymagająca wiele zachodu. Jednak nadal nie każdy wie, że aby deska kuchenna służyła i wyglądała przyzwoicie przez lata, należy ją zaimpregnować. W związku z tym postanowiłam temat olejowania desek przypomnieć. Tym bardziej, że w większości nowe deski są z surowego drewna, bez żadnego zabezpieczenia. Poza tymi z wyższej półki cenowej.
Deski na zdjęciu poniżej idealnie posłużą jako przykład desek w stanie smutnym ;). Nie moje, ale żal było je tak zostawić. Nie były stare i oczywiście, że myte w zmywarce.
Nie zamierzam walczyć z tymi, którzy do zmywarki deski drewniane wkładają. Czy deski drewniane umyte w zmywarce są czyste? Wątpię. Pomijając, że się rozwarstwiają, a te klejone – pękają. Nie chcę też zmuszać nikogo do dbania o deski. Daję Wam tylko propozycję jak zadbać o drewniane deski kuchenne. Bo, że zadbane deski mogą być jednocześnie dekoracją w kuchni, to chyba nie muszę nikogo przekonywać.
Olejowanie desek kuchennych
Czy kupicie nowe deski, czy chcecie reanimować takie „trupy” jak u mnie, czy po prostu odświeżyć, zasada jest podobna.
- Oczyszczenie i dokładne wysuszenie
- Przeszlifowanie i odpylenie
- Nałożenie oleju – ja używam oleju lnianego
Olej nakładamy zawsze wzdłuż słoi. Mnie akurat najwygodniej jest pędzelkiem, ale może to być też szmatka.
Nałożyłam łącznie około trzy/cztery warstwy oleju lnianego, w odstępach czasu. Solidna pierwsza warstwa i kolejna po kilku godzinach. Olej wnika w strukturę drewna, co w przypadku tych desek, czy każdego innego surowego drewna, widoczne jest gołym okiem. Innymi słowy, drewno pije ten olej i niech mu idzie na zdrowie :).
Założyłabym, że trzeba takiej desce dać kilka dni. I tu nie ma się co zrażać czasem, bo czytałam, że statki olejowano miesiącami ;).
Deski oczywiście nie stały się nowe, ale zyskały nieco życia. Pewnie mogłam je mocniej zeszlifować, aby bardziej zniwelować rysy, ale szlifierka mi „padła” – życie ;). Deski po prawej jeszcze zmatowieją ( zdjęcie robiłam 3 dnia).
Olej lniany do drewna
Olej lniany jako impregnat do drewna używany był od wieków. Nie tylko do mebli, ale także do łodzi, statków, czy konstrukcji drewnianych. Świetnie zabezpiecza przed wilgocią. Tym samym może być stosowany zarówno we wnętrzach, jak i na zewnątrz. Ponadto pięknie podkreśla rysunek drewna. W pełni biodegradowalny, więc ekologiczny. A co dla mnie i pewnie dla większości zwolenników surowego drewna ma znaczenie, olej lniany wbrew pozorom, nie zostawia tłustego połysku. Drewno zachowuje swój naturalny wygląd.
Deski w trakcie olejowania.
Olejowane deski po wyschnięciu.
Żeby nie było tak słodko, olej lniany ma dwa minusy. Specyficzny zapach, który w moim odczuciu z czasem znika, ale jednak może wielu drażnić oraz konieczność powtarzania impregnacji co jakiś czas. To drugie, myślę że dotyczy większości preparatów. Nic nie jest na wieczność.
A dlaczego olej lniany, a nie na przykład rzepakowy, słonecznikowy..?
Oleje dzielimy na schnące, półschnące i nieschnące. Olej lniany jest olejem schnącym, choć potrzebuje czasu. Natomiast rzepakowy i słonecznikowy, są olejami półschnącymi. Tu też nie będę nikogo na siłę przekonywać, bo to Wasz wybór. W internecie krążą takie „mądre porady”, że byle olej i zaolejowane – klika się ;). Powiem tylko, że olej półschnący po prostu nie wysycha całkowicie, natomiast zaczyna jełczeć. Jeśli nie olej lniany, macie alternatywy jak przykładowo olej z pestek winogron, czy olej z orzecha włoskiego.
Dlaczego deski drewniane?
Pozwolę sobie jeszcze na zachęcenie Was do desek drewnianych. Nie tępią noży. Drewno ma naturalne właściwości bakteriobójcze, a także niewielkie nacięcia same się zasklepiają. Tego na pewno nie ma deska plastikowa. Teoria, że deski plastikowe są bardziej higieniczne, nie jest zgodna z prawdą. Dodałabym, że drewno jest szlachetnym materiałem i w kuchni wygląda o niebo lepiej niż nawet najpiękniejszy plastik, ale to już moja subiektywna ocena.
Wybierając deskę do krojenia, warto jest zwrócić uwagę, z jakiego drewna jest wykonana. Im twardsze, tym deska będzie służyła dłużej. Dąb, akacja, grusza, wiśnia, grab, buk… A za tym idzie też cena, choć niekoniecznie.
Deski nowe - deski po olejowaniu.
Ja mam klasyczne, z litego drewna bukowego. Kupione 3 lata temu na allegro. Za te cztery deski zapłaciłam 49zł. Nie jest to w żaden sposób współpraca z tym, co warto podkreślić, polskim producentem, ale polecam (wesola-zyrafa_pl), bo kupiłam już od nich sporo drewnianych przedmiotów. W tym kieliszki na jajka.
Przyznacie, że nałożenie oleju lnianego, istotnie zmienia wygląd, skądinąd babcinych desek ;).
A tak prezentują się po trzech latach. Tuż przed kolejnym szlifowaniem i olejowaniem. Zależało mi, aby pokazać Wam prawdziwie używane deski, a nie po odświeżeniu, które powtarzam co rok. Może nawet rzadziej, ale jednak.
Mam nadzieję, że zachęciłam Was do zadbania o swoje deski. Może też na przykładzie desek, pomyślicie o alternatywnym dla chemicznych preparatów, sposobie zabezpieczenia przedmiotów drewnianych olejem lnianym – donic, blatów…
Kasia
Jeśli ten wpis Cię zainspirował i chcesz postawić mi kawę, to będzie mi bardzo miło.
Dziękuję!











