Zazdrostka z bawełny T-shirt

Nadchodzi taki moment w życiu człowieka, kiedy dostrzega, że mieszkanie na parterze bez firanek w oknach, łączy się z permanentnym kontaktem wzrokowym z sąsiadami. W sumie na plus, bo codziennie możemy sobie “dzień dobry” powiedzieć. Z drugiej strony, trochę żal tych zakłopotanych zaglądaczy, przyłapanych wzrokiem ;). Póki nie mam pomysłu na inną firankę, postanowiłam zrobić sobie tymczasową zazdrostkę. Zwykle takie rozwiązania na chwilę działają lata. A i sąsiadom będzie nieco lżej zaglądać w okna :).



Makramowa zazdrostka

MATERIAŁY:

  • bawełna T-shirt lub sznurek
  • nożyczki
  • drążki do zazdrostek
  • samoprzylepne haczyki

Regulowane drążki do zazdrostek kupicie w każdym markecie budowlanym. Możecie je również zastąpić drewnianym drążkiem lub patykiem.

Zawiesiłam je na samoprzylepnych haczykach tesa®, które w razie zmiany zdania łatwo można usunąć ( takich jak tutaj ).

Do tego bawełna T-shirt od Bobbiny, która została mi po warsztatach. Jeśli macie stare koszulki bawełniane, możecie je wykorzystać do zrobienia własnych sznurków.



Na obu drążkach przewiązałam parzystą ilość sznurków. 8 na małym skrzydle i 16 na dużym.

Ustalając długość sznurków trzeba wziąć pod uwagę stratę na węzły. Sama mocno przesadziłam ale lepiej więcej, niż miałoby braknąć. Moja zazdrostka ma około 50 cm długości, wiec kawałek długości 1,50m złożony na pół, na pewno wystarczy.



Przechodzimy do węzłów płaskich. Na dwóch parach, gdzie dwa środkowe sznurki są rdzeniem, wiązałam jeden prawy i jeden lewy węzeł. Węzły pokazywałam tutaj, podczas robienia kwietnika. Jeden rząd węzłów i kolejne naprzemiennie.

Jeśli macie kłopot z węzłami, to możecie je zastąpić zwykłymi supełkami. Makrama się nie zawali. Wam będzie łatwiej. A efekt bardzo podobny.



Tym oto wiązaniem doszłam do rozważań “wiązać do końca, czy tylko trzy rzędy?”. Stanęło na trzech i podcięciu nadmiaru wiszących makaronów.




Niby nie firanka, a jednak takie przepierzenie działa. Głównie na zaglądających, bo wzbudza jeszcze większe zainteresowanie na tle zwyczajnych firanek w oknach ;). Nie taki był cel ale przynajmniej zażenowania nie ma :).



Jak myślicie ile zajęło mi zrobienie tej zazdrostki ? Półtorej godziny, w tym przynajmniej 30 minut na rozmyślania. Żadna filozofia, a efekt… wiecie, że Waszej ocenie pozostawiam :).

Kasia