Brzoskwiniowy stolik

Stary, brudny, może nawet brzydki stolik. Z giętymi nogami oraz rozwarstwiającym się blatem ze sklejki. Taki właśnie do mnie trafił i na jego przykładzie chciałam pokazać, że przemalowanie mebla to nie jakaś mechanika kwantowa. Wystarczy pędzel, farba i odrobina chęci. Wcale nie trzeba też fajerwerków, żeby jegomość wyglądał. A radości z włożonej pracy, bezcenna :).



Ludwik, to na pewno nie był i raczej mała szansa, żebym go jeszcze bardziej oszpeciła ;). Wprost idealny materiał na balkon.



Skoro już o balkonie. Pamiętacie stolik kawowy, który odnawiałam w zeszłym roku? Ten w paski ( tutaj jego metamorfoza ). Wzbudził sporo emocji i dzięki niemu poznałam kilka fajnych osób, które na grupach Facebook stawały w obronie przemiany grata ;).

Pewnie mieszkałby ze mną do końca świata, gdyby nie jedna z tych osóbek, która miała na niego ochotę. Jednocześnie ja miałam ochotę na kolejną balkonową rewolucję, a szkoda byłoby go przemalować. W ten oto sposób trafił do nowego właściciela :).

Może z jego następcą również tak będzie.


Metamorfoza stolika

1. Zaczęłam od wykąpania stolika, a brud lał się strumieniami.

2. Przy pomocy szpachelki zerwałam wierzchnią warstwę blatu ze sklejki. To, czego nie dało się usunąć, wyrównałam papierem ściernym.

3. Poodcinałam stare plastikowe paski wzmacniające nogi.

4. Malowanie jest najprzyjemniejsze :). Użyłam farby kredowej w kolorze “słodka brzoskwinia”. Nogi pędzlem, blat wałkiem. Łącznie dwie warstwy w odstępach czasu, plus drobne poprawki na nogach.

Tą samą farbą pomalowałam jeszcze ceramiczne doniczki i plastikowe wiaderka, które będą pełniły funkcję donic. Farbę do pomalowania wiaderek rozmieszałam z preparatem Saltwash, który zwiększa przyczepność. Zwykle stosuje się go dla uzyskania faktury lub efektu postarzenia. Działanie Saltwash pokazywałam na przykładzie tacy z palet oraz wieszakach. Na wiaderkach jest i faktura i farba dobrze się trzyma plastiku :).



5. Całość zabezpieczyłam dwiema warstwami lakieru satynowego Space Creation. Mimo, że stolik oraz doniczki będą stały na balkonie, to jednak jest to zadaszona loggia. Nie nastawiałam się na dedykowane farby na zewnątrz.

6. Na koniec bardziej kosmetyczne obwiązanie nóg bawełną T-shirt.



I gotowe :).



MATERIAŁY:




Piękny kolor brzoskwini od Space Creation, zapoczątkował cały pomysł na balkon. Blado brzoskwiniowa ściana na zdjęciu poniżej nie jest efektem użycia filtru. Spokojnie, ścianom odpuściłam ;). To kolor doniczki, kontrastowa zieleń winorośli i kwitnąca fuksja, odmieniły optycznie całość.

W między czasie, na warsztatach organizowanych przez Jysk, dostałam koc w idealnie pasującym kolorze do całości. Dokupiłam sadzonki fuksji, rojnik zakwitł na różowo. Nawet tykwie, na którą nie mam jeszcze pomysłu, się dostało :).








Że ze stolikiem poszło gładko, to raczej widać. Ciekawa jestem bardziej, jak Wam się podoba taka wersja monochromatycznego balkonu.

Do pełni szczęścia brakuje mi nowych pokryć na poduchy i wtedy pokażę balkon w pełnej krasie :).

Ściskam. Kasia