Betonowy zegar

Wbrew tytułowi sprawa dziś będzie nader delikatna. Beton kojarzy się z materiałem niezwykle twardym i trwałym. Nie aż tak. Betonowe fundamenty wymagają wzmocnienia zbrojeniem, a cieniutkie warstwy cementu są bardzo podatne na uszkodzenia.

Z tą świadomością, zrobienie zegara potraktowałam bardziej jako eksperyment. Dzisiaj mogę powiedzieć, że się udało :).



Betonowy zegar DIY

MATERIAŁY:

  • cement budowlany ( 1kg/2,50 zł )
  • tarcza ze sklejki i mechanizm zegara – w internecie komplet kosztuje kilkanaście złotych
  • siatka / taśma do łączenia płyt gipsowych
  • unigrunt i lakier bezbarwny
  • czarny lakier w spreju ( matowy )
  • pędzel, nożyczki, szpachelka
  • naczynie do rozmieszania cementu
  • papier ścierny

Jako podkład użyłam tarczy, którą kiedyś zaczęłam ozdabiać i wyszło tak, że zostawiłam temat na kilka miesięcy ;).


Na oszlifowaną z poprzedniego pomysłu tarczę, nakleiłam siatkę, która ma być powiedzmy zbrojeniem. To samoprzylepna taśma, którą stosuje się do łączenia płyt gipsowych lub na pęknięcia ścian pod ostateczną gładź.



Rozmieszany cement z wodą nałożyłam szpachelką na tarczę. Coś jak tynkowanie / szpachlowanie ściany. Około 0,5cm – maksymalna grubość, którą mogłam nałożyć, ze względu na długość śruby mechanizmu zegara.



Następnego dnia delikatnie przetarłam nierówności papierem ściernym. W tym wypadku delikatnie, to słowo klucz. Każde uderzenie, o wyginaniu tarczy nie wspomnę, zakończy się uszkodzeniem. Jak z jajkiem!!!



Żeby wzmocnić tą kruchość, na tarczę nałożyłam unigrunt. Stosuje się go między innymi na ściany, do utwardzenia podłoża, zmniejszenia chłonności, związania luźnych cząstek… Generalnie podczas remontu. Lekko wybłyszcza powierzchnię i niespecjalnie pachnie. Za to działa :).

Potrzeba go naprawdę niewiele. W sklepach najmniejsze pojemności mają 1l./7zł, czyli na kilkadziesiąt zegarów. Może macie gdzieś resztkę po remoncie. Jeśli nie, a planujecie tapetowanie, remont łazienki, malowanie, to na pewno się przyda. Każdy producent ma własną nazwę tej emulsji gruntującej, a każdy budowlaniec nazywa ją “unigrunt” ;).



Zagruntowaną tarczę zostawiłam do wyschnięcia. Następnie nałożyłam jedną warstwę lakieru ( ultra mat ). Takiego samego jak do drewna.



Na tle surowego zegara, wskazówki błyszczały się jak nowe ;). Pomalowałam je czarnym matowym sprejem. Zamontowałam mechanizm i gotowe :).

Zasadniczo, tak zabezpieczona warstwa cementu powinna być trwała. Co nie znaczy, że teraz można nim rzucać ;).



Zawisł w mojej mini pracowni, choć jeszcze nie mam dla niego ostatecznego miejsca. Żeby uniknąć wiercenia powiesiłam na samoprzylepnym haczyku Tesa. Super sprawa. W komplecie jest kilka plastrów do przyklejania i można zmieniać zdanie na ile tylko plastrów wystarczy :).







Chyba powinnam go nazwać “zegar budowlańca”. Powstał w większości z materiałów, które łatwiej spotkać na budowie, niż w damskiej szufladzie ;). W każdym razie resztki materiałów budowlanych bardzo się przydały :).

Kasia