Komoda jeszcze raz

Ta komoda trafiła do mnie jakiś czas temu, kiedy akurat pilnie jej potrzebowałam. Jeśli komody mogą spadać z nieba, to tak właśnie było. Trudno powiedzieć, że była w niebiańskim stanie, ale na pewno miała potencjał.

W ekspresowym tempie poddałam ją odnowie, o czym przeczytacie tutaj. Wiem, brakowało jej nóżek. Dzisiaj już ma :).



Metamorfoza komody

Po prawie dwóch latach doczekała się kolejnej przemiany. Spokojnie i bez pośpiechu :). Za pierwszym razem usunęłam jej podstawę, ponieważ płyta meblowa była napuchnięta od wilgoci. Niestety, to samo tyczyło się dolnej szuflady, która mimo czasu bardzo ciężko pracowała. Co by nie powiedzieć, wysuwała się z całą komodą ;) i od tego zaczęłam pracę.

1. Odkręciłam dolną płytę, a następnie przycięłam wyrzynarką boki i plecy. Kolejno dokręciłam spodnią płytę na miejsce.

2. Nóżki również same się znalazły :). Na pewno kojarzycie ten stolik telewizyjny z lat 70-tych. Przytargałam go do domu z nadzieją, że zyska nowe życie. Jednak po oględzinach w świetle dziennym, okazał się być w stanie tragicznym. Za to nóżki idealnie pasowały do komody.



3. Oszlifowałam cały mebel.

4. Pomalowałam – łącznie trzy warstwy farby kredowej Space Creation w kolorze “dojrzałe maliny”.



5. Dna szuflad okleiłam resztkami tapet, klejem typu vikol.



6. Po wyschnięciu, dna szuflad i cała komodę zabezpieczyłam dwiema warstwami lakieru Bartek – ultra mat ( wałeczkiem ).

7. Na koniec uchwyty. Dwa sznurkowe zamawiałam na stronie ReGałka przy okazji odnawiania marynarskiej szafki. Dołączyły do nich metalowe w kolorze złota.



I kolejna przemiana zakończona :).

Do metamorfozy komody użyłam:

Chyba nie muszę dodawać, że jestem zadowolona z efektu. Inaczej nie chwaliłabym się nią ;). Kolor piękny. W połączeniu ze złotymi gałkami wygląda szykownie. Pewnie nie każdemu przypadnie do gustu złamanie sznurkowym akcentem ale to było zamierzone. Jak mówi moja koleżanka, żeby nie wyszło “Bizancjum” ;). Dlatego też zrezygnowałam ze złotych skarpetek na nogach. Zresztą sami oceńcie.










Komoda stoi w tym samym pokoju gdzie biurko i liściasta ściana. To chyba byłoby na tyle z mocnych akcentów. Dalej już tylko będzie wiało nudną bielą i naturalnymi dodatkami.

Kasia