Betonowe świeczniki

Kolejny raz wracam do betonu. Precyzyjniej rzecz ujmując do cementu budowlanego. Z każdym kolejnym zakupem nowego worka cementu zakładam, że to już ostatni raz. Tych razów było już kilkanaście ;). Do zrobienia betonowych doniczek zużyłam resztki cementu i to miał być już na prawdę ostatni wpis, a tu patrzcie :).

Kilka lat temu zakochałam się w cemencie i od tej pory robiłam doniczki, podkładki, jajka wszelakich rozmiarów, wazony, lampy… oraz, a może przede wszystkim świeczniki. Moim zdaniem z wszystkich wymienionych, świeczniki prezentują się najlepiej i nie ma opcji żeby nie wyszły. Więc do pracy :).



Betonowe świeczniki

MATERIAŁY:

  • cement budowlany
  • naczynie do rozmieszania i łyżka
  • puszki po piwie
  • nożyczki
  • wkłady tealight lub nakrętki ( np. od dezodorantu – średnicy wkładów lub większe )
  • papier ścierny

Dla przypomnienia. Beton to nic innego jak cement + woda + kruszywa. Po dodaniu np. piasku staje się twardszy, bardziej porowaty i trudniejszy do szlifowania. W sklepach budowlanych dostępne są gotowe mieszanki. Nie próbowałam, więc jednoznacznie nie mogę odradzić. Natomiast wielokrotnie czytałam opinie, że doniczki z gotowych mieszanek pleśnieją. Żadna doniczka z czystego cementu nigdy mi nie spleśniała.

Proporcje:

Im rzadsza konsystencja, tym gładsza powierzchnia po wyschnięciu ale też dłużej schnie. Na jajka i świeczniki w kubkach, rozmieszałam 7 kopiatych łyżek cementu z 7 łyżkami wody. Doniczki w tych samych proporcjach, natomiast formą był karton, który szybko wchłonął wodę. Stąd porowata powierzchnia.



W osiedlowym sklepie kupiłam mały worek cementu ( 1kg/2,50zł ). Spokojnie wystarczy na trzy świeczniki.



Jako formy użyłam puszki po piwie i ich wybór ma znaczenie. Jedne są idealnie gładkie, a inne mają wyczuwalne pod palcami tłoczenia konkretnej marki, które ostatecznie odbije się na świeczniku. Nie to ważne co w środku, a gładka puszka ;).




Żeby cement równo się rozłożył w formie trzeba kilka razy postukać nią o blat. Przy okazji usuniemy nadmiar bąbelków powietrza.



Wciskamy wkłady tealights. Cement będzie je wypychał, więc najlepiej jest odczekać powiedzmy 30 minut aż złapie, jeszcze raz docisnąć i obciążyć.




Kiedy można wyciągnąć świeczniki z formy ? Wszystko zależy od temperatury i wilgotności pomieszczenia. Te wyciągałam następnego dnia.



Niestety same nie wypadną ;). Nacięłam puszki pod kątem i delikatnie odwijałam blachę. Ostrożnie, bo bardzo ostra !!!




W całym robieniu świeczników, najtrudniejsze jest ściągnięcie dna tak, żeby nie odeszło z cementem. Polecam nie czekać aż cement będzie całkowicie suchy. Możecie również przed wlaniem cementu do formy posmarować ją tłuszczem / olejem, co ułatwi wyciąganie.



Następnego dnia świeczniki już jaśniejsze / przeschnięte i można szlifować.



Możecie użyć szlifierki ale przy trzech świecznikach, chyba szybciej zrobić to ręcznie. Nastawcie się na masę pyłu ;).




Po przeszlifowaniu należy je odpylić i można pomalować lub zostawić surowe. Te miedziane mają już 3 lata. Malowane akrylową farbą w spreju. Miejsce na tealights zrobiłam nakrętką większej średnicy niż wkłady.







Wcale nie wiele pracy, a można cieszyć się oryginalnymi świecznikami za całe 2,50zł. Są trwałe, mogą stać na zewnątrz i tylko nie można nimi rzucać ;).

Mam nadzieję, że nabraliście ochoty na takie DIY. Ściskam :)

Kasia